Andrzej Świetlik

Artysta, Fotograf, grupa Łódź Kaliska

Zdjęcie nieznane, autor Sławny

W jednym zdjęciu wiele zdjęć, bardzo ciekawych. Jest wrzesień 1954 roku, godzina ok. 13.30. Za dziesięć miesięcy Pałac Kultury i Nauki im. Józefa Stalina zostanie oddany do użytku, 22 lipca w rocznicę ogłoszenia Manifestu PKWN. W pałacu trwają intensywne prace wykończeniowe. W południowej strefie placu budowy, w podziemiach powstaje konstrukcja dworca Warszawa Śródmieście.

Władysław SŁAWNY - PAŁAC, wrzesień 1954
Władysław SŁAWNY - PAŁAC, wrzesień 1954
Od kilku lat wychodzi tygodnik „Świat“, skupiający doskonałych fotografów z Władysławem Sławnym na czele. Odbudowa zniszczonego kraju jest niezwykle interesującym tematem dla dziennikarzy – fotoreporterów. Ich relacje, to zwykle kilku zdjęciowe opowiadania. Sławny, wcześniej pracujący w Paryżu, zorientowany doskonale w nowoczesnej szkole fotoreportażu, kształtowanej przez czasopisma „Life“ i „Paris Match“, podnosi poprzeczkę na poziom światowy, a skupieni wokół niego autorzy wyrastają na wybitnych fotografów.

Aleje Jerozolimskie 53, róg Pankiewicza. Najwyższa kondygnacja ocalałej kamienicy jest punktem, z którego w słoneczny wrześniowy dzień Władysław Sławny rejestruje panoramę końcowej fazy wielkiej budowy – daru narodu radzieckiego dla narodu polskiego. Pierwsze spojrzenie na fotografię: niemalże biały obiekt, w kształcie dziecięcych zamków z drewnianych klocków, oparty na pełnej symetrii i tak wysoki, jak to tylko możliwe. Wszystko co wokół, zostało zmniejszone do skali świata mrówek.

Jestem mrówką, idę na spacer po wielkim zdjęciu. Przyglądam się widokom i historiom sprzed 58 lat. Po lewej stronie „dziki zachód“. Tak warszawiacy nazywali resztki Śródmieścia graniczące z Wolą. Smutny to widok, nie idę tam. Znacznie ciekawiej jest przed pałacem. Ludzie zajęci pracą, siedzeniem, staniem, niektórzy idą gdzieś, może do zakładowej stołówki coś zjeść. Stoją maszyny, dźwigi, wywrotka „Star“ i trzy furmanki. Tuż blisko środka ciemna sylwetka. Facet, jak słup. Kim jest i na co tak się gapi? Patrzy na wschód. Cofam się trochę, mijam wywrotkę, potem smolarkę, staję przy dźwigu. Jest samojezdny, dokładnie taki, o jakim marzyłem gdy byłem dzieckiem. Ci trzej faceci zajęci sobą, mają mnie w nosie, nie tylko mnie. Wracam. Tuż przy krawędzi cała brygada. Jest niebezpiecznie, żadnych barierek. Pięciu pracuje, pięciu markuje, ten w garniturze zapewne szef, może inspektor, może towarzysz... z pewnością jest ktoś, kto to wie.

Idę na prawo, tam mniej nerwowo. Parking furmanek. Wozaków nie ma, wywiało gdzieś. W oddali z prawej na Marszałkowskiej, odbudowany sławny dom pod sedesami. Schodzę na peron dworca Śródmieście. Torów nie widać. Podróżnych garstka. Część z nich w kolejce przed budką z piwem, w pobliżu ksiądz i jakaś pani. Na dole /co to za poziom?/ śmietnik, mnóstwo dech. W bajzlu tym dwaj faceci barek sobie urządzili. Na górze ładniej. Po środku dźwig montuje szyld zupełnie nowej sieci kin: KINOTEKA. Coś się nie zgadza? Jasne, że tak bym wolał, tak bym chciał.

W 1957 roku Władysław Sławny wrócił do Paryża, gdzie zmarł w 1991 roku. W ubiegłym roku FORUM Polska Agencja Fotografów we współpracy z Domem Spotkań z Historią nawiązała kontakt z Jeanem i Francisem, synami Władysława Sławnego, posiadającymi znaczną część spuścizny ojca. Po zdigitalizowaniu negatywów materiał zasilił zbiory Agencji FORUM. W listopadzie w DSH zostanie otwarta wystawa fotografii Władysława Sławnego. Bardzo ważna wystawa.

PS. Zdjęcie, o którym ten tekst, można zobaczyć na wystawie w sali Kisielewskiego w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie do najbliższej soboty w godz. 12.00 – 20.00, dokąd zaproszona została Galeria Bezdomna.






ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
FotografiaWarszawa

PROMOWANE

  • Poznawanie ciekawych ludzi - praktyczne narzędzia cz.1

    Większość Polaków, starając się nawiązać ciekawe relacje stosuje różne, często nieefektywne strategie. Jedna z nich polega na podświadomym traktowaniu nieznajomych jako potencjalnych wrogów, a potem na przyczynianiu się własnym postępowaniem do tego, aby ta przepowiednia się spełniała. To często kończy się posiadaniem wąskiego kręgu przyjaciół i szarpaniną z resztą świata, co z kolei prowadzi do stresu, agresji i kiepskiej jakości życia. Jak rozejrzymy się wokoło siebie, to znajdziemy mnóstwo takich przypadków. czytaj więcej

  • Dwa widoki

    Homo malcontentus i Homo optymictus czytaj więcej

  • Wychowaliśmy takie pokolenie mężczyzn

    Wsiadłam kilka dni temu do pociągu. - Przepraszam pana, czy mógłby pan pomóc mi włożyć walizkę na półkę? Walizeczka mała na jeden dzień, ale jednak, dla mnie i wysoko i stoi obok mężczyzna... - Nie. Mam chory kręgosłup. Ani przepraszam, ani pani wybaczy… Nic. Wcześniej włożył swoją wielką walizę bez wysiłku. Wstała obok siedząca pani i powiedziała:- Pomogę pani. Wzięła moją walizkę zanim zdążyłam zaprotestować i wrzuciła na górną półkę. czytaj więcej

  • Nie wrzucajcie mnie do jednego worka!

    Długo zbierałem się do tego wpisu. Wolałem jednak poczekać i sprawdzić, jak rozwinie się sytuacja. Od kilku dni obserwuję spektakl pod tytułem „strajk matek dzieci/osób niepełnosprawnych w Sejmie”, na którym korzystają wyłącznie politycy. Wbrew słowom organizatorów, nie pomaga on społeczności ludzi chorych, a wręcz im szkodzi. Nie chcę być – a z tego co wiem, moi znajomi również – wrzucany do jednego worka z obywatelami okupującymi Wiejską. czytaj więcej